Przepisy

Nowi kierowcy karetek i wozów strażackich bez kursu

Ustawa odsuwa obowiązek ukończenia kursów dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych do 4 stycznia 2016 r.

To kolejna grupa kierowców pojazdów uprzywilejowanych, która nie musi, wbrew wcześniejszym ustaleniom, przechodzić szkoleń w ośrodkach doskonalenia techniki jazdy (ODTJ) stopnia wyższego. Wcześniej zrezygnowano z tych wymogów w stosunku do kierowców pojazdów uprzywilejowanych państwowych służb (policji, wojska, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywiadu i kontrwywiadu, Służby Więziennej, Inspekcji Transportu Drogowego czy Państwowej Straży Pożarnej).

Omijanie i slalom

– Tyle że działo się to dwa lata po ogłoszeniu ustawy. W tym czasie ośrodki sporo zainwestowały, żeby przygotować się do wejścia w życie nowych przepisów – mówi Janusz Golinkiewicz z Centrum Szkolenia Kierowców i Doskonalenia Techniki Jazdy „Delta” na Opolszczyźnie. Przypomina, że w tym samym czasie zrezygnowano także z obligatoryjnych ćwiczeń na płytach poślizgowych. By dostosować infrastrukturę do wymogów stopnia wyższego, wydał 7 mln zł. Podobne koszty poniosło 25 innych ODTJ w całym kraju.

– Wyłączenie teraz strażaków i służb ratownictwa medycznego jest złamaniem wszelkich zasad, jakie powinny obowiązywać w demokratycznym państwie prawa. I nie mówię tego tylko dlatego, że brak pewności i stabilności prawa przynosi nam wymierne szkody finansowe – komentuje Golinkiewicz.

– Potrzeba przeprowadzenia specjalistycznych kursów nie wzięła się przecież z księżyca. Metody były wypracowywane przez długie lata na podstawie statystyk, doświadczeń lekarzy, naukowców i ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego – dodaje.

Inna sprawa, że program kursów, który opracowało w rozporządzeniu w sprawie kursów dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych i pojazdów przewożących wartości pieniężne (Dz.U. z 2013 r. poz. 603) Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, trudno uznać za ambitny.

– Pierwotnie był bardzo rozbudowany, ale jak w resorcie zapytali o koszty jego realizacji, to szybko się z tego wycofano. Co zostało? Slalom, hamowanie w zakręcie i omijanie przeszkody. To z założenia bez sensu – twierdzi Mariusz Stuszewski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Motorowego Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy.

– Wymagania dla każdej ze służb powinny być inne. Nie może być jednego programu dla kierowców karetek pogotowia, OSP i Biura Ochrony Rządu – dodaje Stuszewski.

Ćwiczenia zawarte w rozporządzeniu trzeba wykonać na utwardzonym terenie o wymiarach 20 x 100 m. Nie potrzeba do tego płyty poślizgowej prostokątnej, okrągłej, wzniesienia z zakrętami, dwóch bezpośrednio następujących po sobie nawadnianych zakrętów ani innych rzeczy, których przepisy wymagają dla ODTJ stopnia wyższego.

Jak rozpoznać strażaka

Nowelizacja zezwalająca starostom na wydawanie zezwoleń na prowadzenie pojazdów uprzywilejowanych bez zaświadczenia o ukończeniu kursu sprawia urzędnikom poważne problemy.

– Skąd mam wiedzieć, że człowiek podający się za strażaka ochotnika, który nie musi mieć kursu, jest nim rzeczywiście? Jemu wydaję zezwolenie tylko na podstawie zaświadczenia od lekarza i psychologa. A np. strażnik miejski musi przynieść zaświadczenie o ukończeniu kursu. Tylko że ja nie mam możliwości weryfikacji, czy ktoś, kto podaje się za strażaka, jest nim rzeczywiście – mówi nam jedna z urzędniczek.

Dlatego, by wydać zezwolenie zgodnie z prawem, muszą nagiąć procedury i zażądać oświadczenia, do jakiej służby wnioskujący przynależy.

Poza tym to, że odroczono ustawowy obowiązek ukończenia kursu przez strażaków czy kierowców, nie znaczy, że nie warto tego zrobić. W razie wypadku nieodbycie szkolenia może być wykorzystane przeciwko nim przez prokuraturę czy zakład ubezpieczeń.

Tworzenie prawa

Na osobne potraktowanie zasługuje sposób wprowadzania zmian w przepisach. O wymogu odbycia kursów dla nowych kierowców strażacy czy pracownicy pogotowia wiedzieli od dawna. Ustawa weszła w życie 19 stycznia, ale brak było rozporządzenia mówiącego o tym, jak ten kurs miałby wyglądać. Sławomir Nowak podpisał je 15 maja (weszło w życie 26 maja). Tylko że ustawa odraczająca ten obowiązek została uchwalona 24 maja, a weszła w życie 20 czerwca. Co oznacza, że przez 24 dni strażacy mieli obowiązek i możliwość ukończenia kursu, po czym wymóg ten znowu będzie obowiązywał za 2,5 roku.

– Jeśli ministerstwo i posłowie sami nie ogarniają prawa, które tworzą, to jak zwyczajni obywatele mają się w tym połapać – pyta Paweł Dobrowolski, szef Forum Obywatelskiego Rozwoju i strażak ochotnik.